They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

Foto Ala

Temat: Włóćzęga Zachodniej Ukrainy część ostatnia
    Dzień czwarty rozpoczął się na dworcu w Chmielnickim. Stacja lezy na
głównej magistrali Lwó – Kijów więc jest olbrzymia, ale pusta. Jedynym ruchem
są przetaczające się co jakis czas brutta. Na pare minut pzre dojazdem naszego
pocągu Donieck-Lwów stacja zaludnia się. My jedziemy do Ternopila. Jechaliśmy
tędy do Kijowa ale było ciemno, więc teraz mamy możliwość podziwiania
krajobrazu.
    W Ternopilu zostawiamy bagaże w „kamerze zbierannia” i idziemy na miasto.
Opis nie kolejowy pomijam. Kiedy po południu wróciliśmy na dworzec trzeba było
zdecydować co dalej. Zerknięcie na rozkład i już wiemy – jedziemy do Ivano-
Frankiwska. Trzeba się tylko jeszcze zsecydować którym pociągiem. Gdyż tego
dnia jedzie jeszcze Charków - Ivano-Frankiwsk. My jednak wybieramy bardziej
lokalny pociąg 675 z Szepietówki. Czekając na niego mamy jeszcze możliwość
obserwacji wszelakiego taboru UŻ. Przetaczaja się potężne WL80, nieco mniejsze
WL10, spalinowe M62 oraz ich więksi bracia 2M62. PO pewnym czasie
wjeżdża „nasz” pociąg. Prowadzony oczywiście. Jak przystało na Ukrainę i linię
nie zelektryfikowana 2M62. W Ternopilu następuje zmiana na nowego 2M62.
    Wsiadamy do wagonu a tam okazuje się że jesteśmy sami w całym wagonie. I
taka sytuacja utzrymywała się do końca. Można by rzec że mieliśmy prywatny
wagon. W nasym wagonie jechał tez kierownik pociągu. Razem z prowadnikiem i
dwoma innymi postanowili najwyraźniej świętować 1 maja, gdyż już jak
wsiadaliśmy to z przedziału służbowego czuć było jakby mieściła się tam
gorzelnia :) Nadmienię że rano kierownik pokazał się dopiero jak wjechaliśmy do
Ivano-Frankiwska. Poza tym okazało się że w wagonie nie ma wody i trzeba
chodzić przez dwa wagony aby wodę znaleźć.
    Jazda ta trasą jest dosyć ciekawa. Niestety było już ciemno żeby było
cokolwiek widać ale sądząc po odgłosach jakie wydawał 2M62 musi być dosyć pod
górę. Czas jazdy też jest wspaniały i wynosi prawie 12 godzin, a kilometrów
jest 285.
    Po przyjeździe do Ivano-Frankiwska standardowo zostawiamy plecaki i idziemy
zwiedzać miasto. Wczesnym popołudniem zdecydowaliśmy się przemieścić do
Kołomyi. Niestety marszrutką, gdyż pociągu nie ma. Będzie dopiero o 18. Jadąc
do Kołomyi parę razy przejeżdzamy przez tory. Są one tak zapaskudzone olejem z
M62 że przypominają tory na Śląsku pokryte węglem.
    W Kołomyi robimy spacerek przez miasto i zalegamy na dworcu. Budynek trochę
przypomina stację w Skawini tyle że jest większy i w sto razy lepszym stanie.
Siedząc przez pięć godzin na dworcu i obserwując ruch mamy okazje posłuchać
rozmów pomiędzy dyżurną a drużyną manewrową i maszynistami. Na Ukrainie bowiem
rozmowy te prowadzone są poprzez radio ale radio jest podłączone do sieci
nagłośnieniowej na stacji. Tak więc wszystko słychać. Jeszcze żeby się dało to
zrozumieć. Jedyne co mnie udało się wyłowić z tych rozmów to że dyżurna za coś
opr... manewrowego (per durak). PO odjeździe pociągu do Inavo-Frankiwska
zaczęłiśmy się zastanawiać czy coś takiego jak zespół DPL można nazwac
autobusem szynowym. Sa to wagony z jakiegoś zespołu (chyba D1) podłączone do
2M62 w ten sposób że na każdym końcu jest człon M62. Jest też mozliwość
przejścia ze składu do lokomotywy. Ot ekonomia po ukraińsku. Jednakże szczyt
ekonomi zobaczyliśmy dopiero na krótko prze odjazdem. Na szlak w kierunku
Czerniowiec wyruszył 2M62 z JEDNYM wagonem. I nie były to manewry.
    Wreszczie wjechał nasz pociąg Czerniowce-Lwów. Zapełnienie było bliskie
100% gdyż kończył się własnie świąteczny weekend. Wagony w tym pociągu jeszcze
nie dawno musiały kursować w 76 Czerniowce - Przemyśl. Stan rozkręcenia był
dosyć znaczny. Brakowało tez niektórych elementów wyposażenia np. lampek.
Lokomotywa prowadząca to oczywiście 2M62 aż do Lwowa.
    Rano we Lwowie pierwsze czo robimy to zaopatrujemy się w bilety do
Przemyśla. Potem idziemy na miasto. Wracamy około 13 na dwozrec i zaraz wjeżdża
76 do Przemyśla. Skład jeszcze dobrze się nie zatrzymał a ludzie już wyładowują
towar – głównie dywany. W Czerniowcach musi być jakacj fabryka dywanów bo to
nie pierwszy raz widzę wyładunek tego rodzaju towaru z poc. z Czerniowiec. Trwa
to jakieś 15 minut. Wreszczie wsiadamy my. W pociagu większość stanowią Polacy
wracający z weekendu we Lwowie chociaż nie brakuje tez bardziej egzotycznych
pasażerów jak na przykład rodzina Azerów jadąca do Włoch, czy Mołdawianie na
handel do Warszawy.
    W Lwowie następuje zmiana lok. na WL80 w firmowym malowaniu pociągu 35
Kraków – Kijów. Aż do Mostisk nic ciekawego się nie dzieje. W Mostistak
wsiadaja ukraińscy pogranicznicy i zbierają paszporty. Po godzinie stania
wracają z paszportami i odjeżdzamy dalej. Na punkcie SUW2000 stoją dwa polskie
wagony sypialne 8te ze składu Kraków-Kijów. Chyba jakas awaria bo później
widzieliśmy skład do Kijowa i miał tylko 3 wagony – 2 ukraińskie i jeden nasz.
W Medyce wsiadają nasi pogranicznicy a pocag wlecze się 10 km/h a potem 30  
km/h do Przemyśla. Na stacji Tomek robi jeszcze fotkę WL80 i idziemy do
celników. Cała kontrola trwała może 3 minuty licząc od wyjścia z wagonu.
    I tak zakończyła się Włóczęga Zachodniej Ukrainy. Jazdy z Przemyśla do
3miasta nie będę opisywał nadmienię tylko że Unia Europejska  pięknie nas
powitała i skradła sieć pod Makowem Podhalańskim dzięki czeku siedzieliśmy  
prawie trzy godziny na Płaszowie. Jeszcze tylko muszę pochwalić ZPR Kraków za
doczepienie do posp. do Gdyni 3 dodatkowych wagonów  żeby ludzie mogli się
zmieścić.                                                

Jeśli zanudziłem niektórych to przepraszam. jak ktoś ma jakies pytania
zapraszam na priv.  
POzdr
    GWKTeam


Źródło: topranking.pl/1568/wloczega,zachodniej,ukrainy,czesc,ostatnia.php